Thursday, 28 March 2013

28.03.13-2

Jak już pisałam plusem bycia desperate housewive są lunchowe spotkania z innymi osobnikami płci pięknej i nie tylko , które relaksują się w sposób pełnoetatowy. Akurat jedna z moich Monachijskich Psiapsiółek wyjechała za pracą do Dusseldorfu i wpadła odwiedzić rodziców w Święta wiec musiałyśmy zorganizować szybką przedświąteczną kawę zanim każda z nas pojedzie w swoją stronę.
Odważyłam się przyznać dziewczynom, że prowadzę bloga ( którego jak na razie strasznie wstydzę się udostępnić komukolwiek) i zostałam zrugana, że nie robię tego po angielsku bo wtedy mogłyby go czytać i  komentować ( lepiej nie). Może jak będę mieć więcej czasu to będę dodawać bardziej internacjonalne posty, ale jak na razie razem z Panem P. pakujemy nasze rzeczy i nie chce poświęcać się za bardzo mojemu sekretnemu  zadanku ;) Nowym postanowieniem jest robienie więcej zdjęć więc wrzucę kilka popołudniowych foteczek. Nie da się ukryć, że aparaty i telefony robiące zdjęcia w wysokiej rozdzielczości mają jeden zasadniczy minus- człowiek wygląda na tych zdjęciach jak potwór tzn. jeśli są super pozowane i obrobione to normalnie beautiful ale bez tego to raczej Biutiful ( ten kto widział film z Javierem Bardenem wie o co chodzi). Ale co tam nie ma się co oszukiwać. Jestem przeciwnikiem mediów kreujących chorą, wyphotoshopowaną wizję ludzi i będę wrzucać moje zdjęca w wersji "NIe Daj Się" :)

My Super Great Afternoon:

 
 
Ok w sumie to w tym wszystkim zapomniała dodać , ze mieszkam w Monachium i trzecim pomysłem na bloga było pisanie o życiu w Monachium i urokach tego miasta. Zważywszy na fakt, że wyszedł z tego hipermix to o Monachium też będę pisać. Idę spać! Tzn . idę dalej gadać z Kamą na Facebooku a potem spać. Kisses
JOK :)

SHARE:

No comments

Post a Comment

© SimpleThings by J. OK.. All rights reserved.
Blogger Template by pipdig