Friday, 12 April 2013

12.04.2013

Dziś bardzo wcześnie rano obudził mnie trzask tłuczonego plastiku. Serce zaczęło mi walić jak szalone i na wpół przytomna zaczęłam sobie przypominać jakie kosmetyki zostawiłam wczoraj w okolicy umywalki. Starałam się zachować zimną krew, ale jednocześnie moja wybujała wyobraźnia przedstawiała mi wizje rozsypanego po podłodze pudru lub roztrzaskanych cieni (NIeeeeeeeee!). Na szczęście chwile grozy szybko minęły bo okazało się, że to....włącznik światła? Nie wiem jak można to zepsuć, ale ulga, której doznałam na wiadomość, że najgorsze co może mi się dziś przytrafić to zostać porażoną prądem  ( za to na pewno nie zabraknie mi kolorówki) uświadomiła mi, że bycie rojdą nie do końca wychodzi na zdrowie.
Co prawda staram się pielęgnować życie towarzyskie, doskonalić umiejętności kulinarne, rozwijać zdolności artystyczne w teatrze, poszerzać horyzonty częstymi podróżami i zdobywać wiedzę we wszystkich możliwych dziedzinach buszując po internecie. Nie zmienia to jednak faktu, że człowiek siedzący w domu nabiera dziwnych przyzwyczajeń i nawyków ( a nabieranie przyzwyczajeń kojarzy mi się ze zgnuśnieniem i starością) a najgorsze jest to, że na Rojdę spadają różne głupie obowiązki.
Moim takim obowiązkiem ( NIe, nie nie myślcie sobie , że jedynym) jest robienie kanapek dla P.
Robię je wieczorem przed snem i cały wieczór ciąży nade mną myśl:" jeszcze te kanapki". Zrobienie ich zajmuje ok 7 minut, ale zawsze coś się musi przytrafić. Wczoraj na przykład zabrakło mi żółtego sera. Okazało się, że w pojemniczku jest tylko jeden plasterek a kanapki są dwie. Oczywiście nie sprawdziłam tego kilka godzin wcześniej jak szłam do sklepu po pomarańcze bo nie dam się przecież serem zwariować. No nic Plaster był spory więc podzieliłam na pół położyłam na chlebie pouczyłam: " leż i udawaj, że jest ciebie więcej!" i postanowiłam zachowywać się jak gdyby nigdy nic.
 Kanapki są super i P. się cieszy a komplikacje pojawiają się jak P. przychodzi i mamrocze :"mogłabyś coś urozmaicić w tych kanapkach". Urozmaicić bardzo chętnie uwielbiam fetę, camemberta, mozzarelle, wszystkie inne sery, wędliny, kiełbaski, dodatki. A P. on lubi żółty ser i szynkę ( chudą) lub kiełbaskę ( suchą na wzór naszych polskich kiełbas, których tu jak na lekarstwo) ewentualnie sałata lub papryka no i jak mam to urozmaicić? Jednego dnia włożyć jeden plaster sera a drugiego dwa ( lub pół jak to zrobiłam wczoraj hihihih). Czasem robię wyjątkową niespodziankę i nie robię tych kanapek w ogóle ( bo zapomnę, albo późno wrócę do domu) wtedy to dopiero jest urozmaicenie. Ale i tak miło mi bardzo, że P. chce jeść te moje nudne kanapki zamiast kupować profesjonalnie przygotowane u Pana Kanapki.
Znowu rozpisuje się nie na temat, ale skoro już tak poszło to zakończę konkluzją, że im dłużej chodzę  po ziemi to stwierdzam, że my ludzie Wszyscy jesteśmy nieźle porąbani a ci, którym się wydaje, że są normalni lub nie daj boże Lepsi od innych  ( Tych najbardziej nie znoszę), są jeszcze bardziej porąbani niż cała reszta.
Widzieliście " Silver Linings Playbook" ? Przewodnik po ludzkim porąbaniu;) Polecam

 
Wiosna nie dopisuje jak na razie więc znalazłam kilka deszczowych propozycji od Hunter-Boots.
Nie jestem fanką tego stylu i nie do końca rozumiem ten fenomen, ale kila propozycji zwróciło moją uwagę.
 






Spadam Farbować włosy Ciao:)
 
SHARE:

No comments

Post a Comment

© SimpleThings by J. OK.. All rights reserved.
Blogger Template by pipdig