Thursday, 25 April 2013

25.04.2013

Czy czasem stojąc przed lustrem macie ochotę przywalić sobie samemu z Bani? Ja tak miałam wczorajszego wieczoru, ale szkoda mi było lustra. Oszczędzę sobie opisu całej sytuacji  po prostu bycie Rojdą bywa bardziej frustrujące niż komukolwiek mogłoby się to wydawać. Jak pojadę do Polski to chyba wypiję flachę z gwinta od razu ...... tu nawet jak się w klubie strzała zamówi to człowiekowi ciepłą gorzałę leją amatorzy jedni. Tak czy inaczej szybki pościk wjeżdża jeszcze przed moim wyjazdem.
Wczoraj pogrążając się we frustracji znalazłam fajny cover na YouTube więc ponownie w ramach promocji nowych talentów udostępniam:


Potem w Tv leciał "Drive"  Nicolasa Winding Refna i wreszcie miałam, okazję zobaczyć ten film. Wbrew temu co o nim słyszałam wcale nie by zły i rozważając niski budżet oraz specyficzny klimat, który miał towarzyszyć filmowi wyszło całkiem, całkiem. Mistrzowski Kicz! ( to jest wyraz uznania) Refn jest mistrzem pokręconego obrazu i życzę mu wszystkiego naj w dalszej karierze. Nie zmienia to jednak faktu , że "Bronson" pozostaje nadal moim ulubionym filmem Nicka. Zdecydowanie! Widzieliście?

No tak pominęłam jeden skromny szczególik mianowicie w "Bronsonie" gra przemiazgowato zdolny Tom Hardy i niestety muszę przyznać ,że chyba to była jego rola życia zaraz przed tym jak przejęło go Hollywood  nagle dostaje role poniżej swoich możliwości. Albo rozwój albo Kasa i sława ( albo tak jak w moim- i pewnie wielu innych - przypadku żadne z wcześniej wymienionych ;)

Muszę niestety zacząć pakowanie i przez następny tydzień pewnie za dużo tu nie napiszę ,ale może Poznań nastawi mnie pozytywnie i zainspiruje do dalszych  działań.
                                                                                    Ciao,
SHARE:

No comments

Post a Comment

© SimpleThings by J. OK.. All rights reserved.
Blogger Template by pipdig