Wednesday, 10 April 2013

Bauns po Polsku

Wczoraj wróciłam późno i stwierdziłam, że ostatni Livignowski poscik napiszę dzisiaj. Pomijając cudowne stoki i kuszące zakupy Livigno ma jeszcze pewne drobne, łączące się w jedną całość atuciki. W pierwszym dniu naszego przyjazdu zaraz po wypakowaniu tobołów pobiegliśmy szybko na Włoską Wyżerkę. Nie wiem jak to jest, że z pięciu składników ( z czego trzy to pomidor w różnych postaciach) można ukręcić takie smakołyki. W knajpce, którą wybraliśmy trzeba było chwilę poczekać na stolik więc Pan za barem otworzył nam Prosecco i przygotował każdemu po Aperol Spritz ( I love You Prosecco ).  Pokręceni włoscy kelnerzy zaskoczyli nas znajomością Polskiego ( kurde a ja chciała szpanować łamanym Wloskim)  a po grubej uczcie uwieńczonej tłustym Tiramisu i najlepszym na świecie espresso Pan sprzątający Talerze zaśpiewał melodyjnie: "Ja Uwielbiam Ją, Ona Jest Tu ...".
Chcąc nie chcąc ten topowy Hicior Dicso Polo, który wprawił mnie w totalne zażenowanie przy pierwszym spotkaniu, stał się hymnem wyjazdu.  Na stoku leciał między Pit Bullem a Dj Antoine. Na imprezie rozgrzewał internacjonalną młodzież z Niemiec, Austrii i Belgii. Każdy Dj w miasteczku na hasło Weekend uśmiechał się i mówił ( po Polsku) "Witajcie we Włoszech".
Nie musiało minąć dużo czasu, żebym przekonała się ( mimo wszystko nadal z zażenowaniem), że jest to jeden z niewielu rodzimych hicików ostatnich czasów.
Wiem, że w Polsce przymiera głodem wielu utalentowanych muzyków i producentów, ale tylko niewielu z nich ma szansę rozwinąć swoją karierę jak np. mój ulubieniec A. Smolik ( na dodatek pochodzący z mojego ulubionego Świnoujścia;). Przynajmniej do czasu , aż nie przykleją sobie sztucznych włosów, rzęs, cycków, paznokci i nie wskoczą wypinać tyłków na "ściankach" nikt o nich nie usłyszy.Odnajdujemy się w folklorze ( oj za Karpiel Bułecką to niejedna by boso pobiegła... ) Ale nie o to chodzi bo problem polega nie na tym , że nie mamy artystów z prawdziwego zdarzenia tylko, że wśród tych kichowatych, tipsowatych pseudo gwiazdek niema nikogo kto nagrał by prosty wręcz prymitywny, wpadający w ucho kawałek, przy którym nawaleni, ledwo trzymający się na nogach udzie mogą wykrzesać resztki sił w tańcu hulańcu. ( Szczerze kiedy np. taka Doda nagrała coś co w ogóle leci na imprezach?? Co ona w ogóle robi???) I tym sposobem w skreślonej przez część społeczeństwa sferze "Kulturalnej" pojawia się Hit, który bądźmy szczerzy nie jest gorszy od wspomnianych wcześniej kawałków PitBulla a kto chce polemizować niech posłucha Taio Crus Hangover (" I got a hangover, wo-oh!;I've been drinking too much for sure.........So I can go until I blow up, eh; And I can drink until I throw up, eh"- Serio!).

Szwagier Armando, który zawsze obcykany jest w hitah z YouTube pokazał mi kilka filmików z naszym wyjazdowym hitem w roli głównej więc wrzucam jeden. Słucha się tego ciężko na trzeźwo, ale przynajmniej można popatrzeć ( Już rozumiem czemu w domu zawsze kibicowałyśmy siatkówce plażowe; )

 
 
Wspominała już, że jak Apres Ski to tylko w Livigno? Z DJ  Chiquita za konsoletą :)
 
Jeli Monachium to najdalej wysunięte na północ Włosie miasto to Livigno no największy Południowo zachodni Polski Kurort.
 
Ciao:)
SHARE:

No comments

Post a Comment

© SimpleThings by J. OK.. All rights reserved.
Blogger Template by pipdig