Monday, 8 April 2013

Białe Szaleństwo

Na wstępie posta chciałabym nawiązać do posta przed obiadowego i pokazać fotkę z wzruszającej sceny niespodzianki w postaci Mamy :) ( jest to najlepszy prezent i suprise jaki kiedykolwiek ktoś dla mnie zrobił więc z szacunku do tej przeżywki wrzucam foto) :



Wybrałam takie, na którym nie widać mojej zapłakanej, rozmazanej jadaczki :)

Wracając do meritum sprawy z natury jestem osobą koślawą i niezdarną. Przewracam się idąc po prostej drodze ( Na trzeźwo!)  a moja koordynacja ruchowa przysparza mi nowych siniaków każdego dnia. Jednak w czasach nastolatkowych, człowiek był zdolny podjąć każe ryzyko by mieć poczucie samozadowolenia i fajności- tak właśnie zrodziła się idea zasmakowania sportów zimowych.
Oczywiście nie było mowy o nartach! Wraz z psiapsiółką z równoległej klasy zaplanowałyśmy obóz zimowy licząc na wielu atrakcyjnych Snowboardzistów płci przeciwnej ( chyba nie musze dodawać, że był to jeden z przypadków kiedy  młodzieńcza naiwność nauczyła nas znosić rozczarowania). Frajda była i tak! Zimno, Mokro, Zimno gleba za glebą i właściwie dopiero po kilku wyjazdach nauczyłam się rozkoszować urokami gór takimi jak grzane wino i bombardino.
Sporty zimowe dla Polaków to rodzaj swoistego nie daj się- lód, muldy człowiek na człowieku- i ludzie jeszcze za to płacą.
I wreszcie rok temu, półtora miesiąca po przeprowadzeniu się do miasta położonego godzinę drogi od pięknych Alpejskich kurortów, pod czas grudniowego wypadu do Livigno po ostrej glebie i dniu smigania w mlecznej mgle dotarło to do mnie: Sporty Zimowe to nie moja pasja. Od lat nie robię prawie żadnych postępów i generalnie idę na stok jak na skazanie. Trudno.
W tym sezonie wyskoczyłam z P. kilka razy ( raz fajniej raz niefajniej), ale i tak bez euforii.
Dopiero po tych wszystkich latach wysiłku i upokorzeń ( nie muszę chyba dodawać, że ładowanie się na piątego na czteroosobową kanapę jest kolejnym z moich talentów- ah to myślenie o niebieskich migdałach) "Bujanie W Obłokach " nabrało dla mnie zupełnie nowego wymiaru. Jakimś cudem okazało się, że Snowboard to faktycznie absurdalnie prosty sport- wystarczy się wyluzować i balansować. Do tego atut jest taki, że jak już człowiekowi to wychodzi to nawet nie jest męczące.
Co prawda kilka razy wyskoczyłam z jakiejś muldy lądując twarzą w głębokim śniegu, ale ten śnieg...to słońce..te stoki...Bajka:) ( Motylem jestem aaaaa....)
AHA no i Bombardino ;D



































Ps: Foty są ocywiście robione dwoma różnymi telefonami z dwóch różnych epok technologicznych dlatego tak bardo różnią się jakością Kisses 
SHARE:

No comments

Post a Comment

© SimpleThings by J. OK.. All rights reserved.
Blogger Template by pipdig