Tuesday, 9 April 2013

Kolejnym, poza białym szaleństwem, powodem do odwiedzenia Livigno jest całomiasteczkowa strefa Duty Free ( prawdopodobnie dlatego po każdym wyjeździe sezonu Polaków półki w sklepach są puste). Poza alkoholami można okazyjnie wyhaczyć okulary, kosmetyki, perfumy i różnego rodzaju urokliwości łechtające naszą próżność. W sumie to nie miałam w planach poddać się zakupowemu wirkowi ( w końcu bezrobotna więc nie przystoi) , ale pod koniec wyjazdu zaczęłam kombinować czego właściwie mi brakuje. Kobitki biegały za okazyjnymi pomadkami i błyszczykami więc muszę przyznać, że się wkręciłam. P. chciał fundnąć to i tamto i chodził nerwowo za mną po sklepie pytając: "to chcesz coś czy nie?" i namawiając  "no wybierz coś, nic nie chcesz"- Chłopie oczywiście, że chce! Chce wszystko! Wszystkie te świecące i wypasione pudełeczka, puzdereczka i flakoniki wręcz wołają do mnie! To nie jest tak, że nie wiem co chcę tylko Nie wiem co wybrać z tego wszystkiego co chcę! AAAAAA! W końcu po siódmym wytarciu oczojebnej szminki z ust wyglądam jak połączenie klauna z pięciolatką ubrudzoną barwiącym lizakiem. Wir mnie porywa i po pomadce i korektorze ręka sama sięga po puder, perfumy i lakier w kolorze fuksji a na koniec Tadadadadadad wymarzony lakier kameleon od Chanel po absurdalnie atrakcyjnej cenie. Zadowolona kieruje się do kasy i mniej zadowolona płacę ( nie wiem jak to się dzieję, ale jak widzę coś co mi się podoba zawsze mojej uwadze umyka końcówka ceny a co za tym idzie sumowanie produktów po np.: 9.99 czy 29.99 zawsze daje trochę inny wynik niż podaje Pani Kasjerka).
Równie ważnym elementem zakupów są gifciki. O nie droga Pani Kasująca jeśli myśli Pani, że wyjdę sobie od tak bez kilu próbek to znaczy, że się nie rozumiemy! Okazało się , że rozumiałyśmy się doskonale bo z niesmakiem otwierając paczuszki z darmówkami przekonałam się, ze dostałam absolutne cudowności warte drugie tyle co przepuściłam w sklepie ( paletę 4 cieni Chanel, dodatkowo jeden cień Chanel, pomadkę, błyszczyk Lancome, cień lancome i jakiś mini puder w kamieniu). Nastrój od razu poprawia się razy 5 i zaspokojona niczym zwierzę po udanych łowach idę dołączyć do reszty stada.














Aha, ale i tak najfajniejszym zakupem były legginsy z Calzedoni. Chciałam lateksy, ale zanim się zdecydowałam to już wszystkie trafiły do wylansowanych włoszek więc kupiłam takie śmieszne z printem miasta nocą. Na szybko ukulałam z tego rock'and'rollową stylizację.






Spadam do teatru wieczorem ( jeśli uda mi się wrócić w miarę wcześnie ) to wrzuce ostatni Livignowski Poscik :)
Ciao

 PS: Reszta stylizacji to Skórzana kurtka, którą mam 10 lat ( OCHNIK) super okazyjne butki z Zary i ukochany długi top z H&M :)
SHARE:

No comments

Post a Comment

© SimpleThings by J. OK.. All rights reserved.
Blogger Template by pipdig