Tuesday, 7 May 2013

07.05.2013

Najgorsze po powrocie z wyjazdu jest dojście do siebie i pogodzenie z faktem, że trzeba żyć dalej. Na tryb monachijski przełączyłam się w połowie drogi, kiedy ( nie pamiętam już o co chodziło) zaczęłam jęczeć, że chce do Polski ( tak naprawdę to sama nie wiem czy chcę) i Niemcy są bardzo okropne. P. z ironicznym uśmiechem powiedział tyko: " No to zaczynamy ...Monachium dzień pierwszy".
Nie ma się co śmiać bo czy to od klimy czy od zbyt żwawych dyskusji obydwoje się pochorowaliśmy. Zawsze kiedy wracam z Polski jestem chora to jakiś znak! No a dziś P. do pracy ( szczęściarz) a ja do porządków. Bezsensem wyjazdów jet to , że przed wyjazdem się sprząta po to by po przyjeździe znowu sprzątać, prać i odkurzać. Rano przywitał mnie kryzys szamponowy. Znacie to uczucie, gdy myjecie głowę a okazuje się , ze szampon się skończył i szukacie, szukacie, kombinujecie aż w końcu jest jakaś saszetka z gazety, albo zapomniana resztka czy próbka od fryzjera......To ja tak nigdy nie mam. Jak coś się kończy to znaczy, że jedyne miejsce, w którym tego mogę szukać jest najbliższy sklep. Cała obolała miałam już dosyć wszystkiego od rana a mój wewnętrzny McGyver wzruszał ramionami i pokazywał mi środowy palec.  Wyszperałam w końcu w plecaku P. jakiś męski gadget typu 3 w jednym szampon, mydło i żel pod prysznic. Stwierdziłam a co mi tam i tak muszę nałożyć odżywkę:)
Aha no, ale obiecałam szybką relację z majówki i foteczki więc na tym się dziś skupię..
Inspiracją wyjazdu jeśli chodzi o zagadnienia modowe była oczywiście Kama natomiast o refleksjach i przemyśleniach będzie w kolejnych postach po trochu bo aż tyle czasu to dziś nie mam.
Poniżej Kolaż z Penthuosu naszych friends, gdzie już na wstępie Kama rzuciła mi komplementem :" O Aśka, Pierwszy raz w życiu widzę żebyś miała dobrze obcięte włosy :)", ale jeśli chodzi o uprzejmości to zdecydowanie był jej wieczór:) Na jednej fotce obcięłam Izie głowę, ale tylko dlatego, że jadła paluszka i wyszła jak przeżuwający wielbłąd a chciałam pokazać trawiaste spodnie Kamy i naszyjnik
 "Od projektantki".  Rehabilituje się zatem zdjęciem z windy.

Słyszeliście kiedyś o szybkich randkach?? Ja tylko na filmach
, ale ponieważ jestem prawdziwym Hard Corem uskuteczniłam coś takiego jak szybki wyjazd. Czyli na 24h w dowolne miejsce. Tzn. nie takie dowolne bo wiadomo, że do babci do Świnoujścia Pn. 6 rano pociąg o 12.30 na miejscu Wt. 12.30 pociąg o 17.40 w Poz. Nie ma co spacerek po promenadce oraz pierwsze plażowe piwko. Za ciepło nie było, ale jak już ktoś śmiga tyle godzin to wiatr mu nie straszny.








Musze przyznać, że moja nieśmiertelna, ukochana skórka i szałowe, kwieciste spodnie były podstawowymi elementami garderoby wyjazdowej. Spisały się na medal.
Aha Czemu właściwie do Świnoujścia tylko na jeden dzień?? Bo dalej uskutecznialiśmy dziki plan wyjazdu na wieś z przyjaciółmi. Najgorsze w takich przyjazdach jest to, że na wszystko jest za mało czasu. Nawet jak się człowiek umówi z Ziomkami to na jednej imprezie nie da rady pogadać i pobyć ze sobą. Za to wspólny wyjazd jak najbardziej daje szansę nacieszenia się swoją obecnością. P & spółka przyjechali po mnie na dworzec ( temat PKP, drogich biletów,kiepskich połączeń i słabego komfortu jazdy pozostawię na boku) i ruszyliśmy w drogę. Kama oczywiście przygotowana jak na wybieg nie ma co więc ją obcykałam od  razu żeby przypadkiem się nie rozmyśliła.







Poniżej jeszcze mały kolaż. Na jednym z Fotek Kama jest bez głowy. Chodziło mi o pokazanie jej super fajnej koszuli PepeJeans a sama kama wyszła na nim jak wiewiór z Epoki Lodowcowej; Poza tym Gramy w Bule i gry na inteligencje ( w te drugi oczywiście rozłożyłyśmy chłopaków na łopatki;) Gdzieś w rogu dziewczyny tańczą trochę już niewyraźne; na jednej focie Kama miesza sos do sałatki radośnie hulając; aha i oczywiście nie obyło się bez mini sesyjki na Szezlongu. Muszę przyznać, że moja pomarańczowa polówka też się super spisuje ( a P. musiał mnie namawiać do jej zakupu)
Po powrocie była kawusia u Gosieńki ( ja kawusia u Gosieńkia a P. wódeczka u Noraska heheheh a wszystko w jednym pokoju)

Nie myślcie, że wyjazd zakończył się relaksem. Jutro pokaże wam Kamę w wersji "idziemy na bauns" ja też mam kilka fotek w moich "kosmo-legginsach" ( które Kama też szybko kupiła jak zobaczyła:)

Ciao

SHARE:

No comments

Post a Comment

© SimpleThings by J. OK.. All rights reserved.
Blogger Template by pipdig