Monday, 24 June 2013

Let's have a ride!!

Wróciłam! Hura :) Wyjazd do Polski był kosmicznie intensywny nawet jak na mnie. W ciągu 3 dni zaliczyliśmy z P. 2 imprezy rodzinne, 2 spotkania nierodzinne plus kilka spotkań ze znajomymi. Rozwieźliśmy zaproszenia ślubne ( tyk, tyk , tyk już chyba rozmyślić się nie wypada ;), podpisaliśmy protokół w kościele (to było interesujące, może rozwinę temat któregoś dnia), miałam przymiarkę sukni ( tam ta da dam) i jeszcze kilka innych spraw. A na dodatek tek niewiarygodny upał. Niestety zdecydowanym minusem mieszkania na obczyźnie jest to, że jak już człowiek zawita do swojej mieściny to i tak nie jest w stanie spotkać wszystkich przyjaciół i zrobić wszystkiego tego co by się chciało. Mnie to zawszę strasznie stresuje bo tęsknię za przyjaciółmi ja jak się np. okaże, że dla mojej serdecznej przyjaciółki mam tylko godzinkę bo muszę lecieć dalej to jest mi trochę przykro. Damn!Wyjazd jednak udany i jak tylko uda mi się pozbierać to coś więcej napiszę. Aha! Oczywiście nie obyło się bez turbulencji. Na zaproszeniach wydrukowali mi inną godzinę niż powinna być. I to bardzo inną bo nie dość, że zamiast 16 jest 15 to jeszcze zamiast 00 jest 30. Ale lesze to niż w drugą stronę. Większość udało się poprawić a Kama stwierdziła, że dla niej to nawet lepiej bo oni i tak zawsze są spóźnieni ;) Zawsze się mogłam wytłumaczyć, że to nie jest godzina rozpoczęcia ślubu tylko godzina kiedy goście powinni się zacząć zbierać i oczekiwać.
Ok lecę pod prysznic! Wiem, Wiem już 15.00, ale od rana sprzątałam, prasowałam i robiłam inne rojdowate rzeczy przy okazji słuchając Audiobooka "50 twarzy Greya" w języku niemieckim. Koszmar!Książki jednak wolę czytać sama a na dodatek tak książka jest taka eeeeee głupawa. Nie zmienia to jednak faktu, że nie mogę się od niej oderwać a każda forma obcowania z tym okrutnym językiem wydaje się być właściwa w mojej sytuacji. Coraz lepiej wychodzi mi organizowanie sobie czasu w sposób kompaktowy:)

Poniżej kilka fotek, które P. zrobił mi ostatnio na tle naszej bramy garażowej. Oczywiście P. miał gigantyczne obiekcje co do estetyki robienia zdjęć w takim miejscu, ale ja kocham takie malunki trochę popartowe :) Turkus i Czerwień! To nie jest częste połączenie! Co myślicie?

















Sukienka/ Dress- Soar
Cardigan- Benetton
Torebka/ Bag- VENEZIA
Buty/Shoes- Shellys
Ciao
SHARE:

6 comments

  1. Fakt czerwień i turkus to rzadkie połączenie ale u ciebie wyszło naprawdę fajnie.:)

    ReplyDelete
  2. świetny zestaw i genialne zdjęcia ;)

    ReplyDelete
  3. Pięknie wyglądasz ♥ Cudowna sukienka! <3

    ReplyDelete
  4. a mi się podoba bez sweterka ;)
    obserwujemy?
    http://petiterobe-noire.blogspot.com/

    ReplyDelete
  5. Bardzo ładna stylizacja. ;)
    Obserwujemy?
    Zapraszam do mnie:
    http://madamstyle.blogspot.com/

    ReplyDelete
  6. you look so pretty!
    Following you now!

    hope you visit my blog & follow too if you like :)
    BlogLovin' | BreezeyBee Blog | Facebook | Twitter
    xoXo

    ReplyDelete

© SimpleThings by J. OK.. All rights reserved.
Blogger Template by pipdig