Friday, 29 March 2013

29.03.2013

 Dziś jestem totalnie niedospana. Jak zwykle nie mogłam w nocy zasnąć a o 7.00 rano P. łaskawie obudził mnie żeby oznajmić, że idzie biegać ( Bogu dzięki, że dał znać bo gdybym jakimś cudem obudziła się pod czas jego nieobecności na bank oszalałabym ze strachu, że w nocy ktoś włamał się do naszego mieszkania i go porwał) po czym oczywiście już nie zasnęłam i po 4 godzinach snu ledwo żyje. Postanowiłam jednak, że coś jeszcze napisze bo przez najbliższy tydzień  nie będę tu raczej zaglądać. W związku z faktem, że po raz pierwszy w życiu łamię moją tradycję i nie jadę na święta do Świnoujścia gdzie mieszka moja The Best in the World Ukochana Babcia tylko wybieramy się na tydzień do Włoch  z zamiarem oddania się białemu szaleństwu, jestem bardzo ciekawa jak to będzie spędzić takie trochę Inne święta.
Czyszcząc mojego starego I Phonka znalazłam kilka świątecznych foteczek, które przesyłam wraz z Gorącymi życzeniami świątecznymi.






Raz jeszcze buziaki I zdrowych, wesołych świąt i mrożonego jajka ( jak to dzisiaj życzył mój P. swojemu przyjacielowi)
Buziaki JOK
SHARE:

Thursday, 28 March 2013

28.03.13-2

Jak już pisałam plusem bycia desperate housewive są lunchowe spotkania z innymi osobnikami płci pięknej i nie tylko , które relaksują się w sposób pełnoetatowy. Akurat jedna z moich Monachijskich Psiapsiółek wyjechała za pracą do Dusseldorfu i wpadła odwiedzić rodziców w Święta wiec musiałyśmy zorganizować szybką przedświąteczną kawę zanim każda z nas pojedzie w swoją stronę.
Odważyłam się przyznać dziewczynom, że prowadzę bloga ( którego jak na razie strasznie wstydzę się udostępnić komukolwiek) i zostałam zrugana, że nie robię tego po angielsku bo wtedy mogłyby go czytać i  komentować ( lepiej nie). Może jak będę mieć więcej czasu to będę dodawać bardziej internacjonalne posty, ale jak na razie razem z Panem P. pakujemy nasze rzeczy i nie chce poświęcać się za bardzo mojemu sekretnemu  zadanku ;) Nowym postanowieniem jest robienie więcej zdjęć więc wrzucę kilka popołudniowych foteczek. Nie da się ukryć, że aparaty i telefony robiące zdjęcia w wysokiej rozdzielczości mają jeden zasadniczy minus- człowiek wygląda na tych zdjęciach jak potwór tzn. jeśli są super pozowane i obrobione to normalnie beautiful ale bez tego to raczej Biutiful ( ten kto widział film z Javierem Bardenem wie o co chodzi). Ale co tam nie ma się co oszukiwać. Jestem przeciwnikiem mediów kreujących chorą, wyphotoshopowaną wizję ludzi i będę wrzucać moje zdjęca w wersji "NIe Daj Się" :)

My Super Great Afternoon:

 
 
Ok w sumie to w tym wszystkim zapomniała dodać , ze mieszkam w Monachium i trzecim pomysłem na bloga było pisanie o życiu w Monachium i urokach tego miasta. Zważywszy na fakt, że wyszedł z tego hipermix to o Monachium też będę pisać. Idę spać! Tzn . idę dalej gadać z Kamą na Facebooku a potem spać. Kisses
JOK :)

SHARE:

28.03.2013

Mojemu Ukochanemu udało się odratować komputer więc Hura! Złomek wrócił do walizeczki i czeka na kolejny moment kiedy będzie mógł uratować mi życie.
Wracając do tematu mojej ostatniej wizyty w Polsce to Skórzanych spodni nie kupiłam :( Nie zraziło mnie to przed chodzeniem po sklepach i ostatecznie coś się udało wyłowić.
Z lekką niechęcią odwiedzam sklepy o tej porze roku bo przeceny zazwyczaj się już kończą a nowe kolekcje biją po oczach kolorami, zwiewnymi fasonami i w zasadzie wszystkim tym czego człowiek brodzący po kolana w śniegu nie ma ochoty oglądać.
Nie byłabym jednak sobą gdybym nie obskoczyła butików w Starym Browarze i Plazie :)
I już od wejścia udało mi się dokonać zakupu 100% w moim stylu. Ostatni w sklepie akurat w moim rozmiarze 70% obniżki STEFANEL I LOVE YOU :) Złoty sweter, w którym nie wiem gdzie będę chodzić, ale jak miła Pani w sklepie stwierdziła, że on chyba na mnie tu czekał to nie mogłam się oprzeć. Właściwie to zakładam go dziś wraz z uwielbianymi legginsami push-up. Spróbuję zrobić foto kamerką i podzielić się moim turbo zakupem;)





 
 
Poza tym oczywiście udało mi się kupić kilka drobiazgów ,ale właściwie nie do końca o tym chciałam pisać. W poznaniu zatrzymałam się u mojej ukochanej Hanusi i jej chłopaków a Hanusia już pierwszego dnia mojego przyjazdu zapewniła mi pełną animację :)
Pogaduchy, Kawa i.....Kino ( moja ulubiona atrakcja- jako przyszłej sławnej producentki Filmowej) Wybór filmu nie był łatwy bo oglądam je w ilości hurtowej i w zasadzie wszystko już widziałam, ale okazało się , że Hanula mnie zaskoczyła wybierając Polski film ( nie , nie nie) "Drogówka".
Od razu się przyznaje, że słysząc tytuł wyobraziłam sobie tanią komedię z "plejadą gwiazd" Okazało się natomiast , że Suprise, Suprise. Nie wiem jak to się stało , że wcześniej o tym filmie nie słyszałam, ale od momentu wyjścia z kina wszystkim ten film polecam ( włączając w to wszystkich taksówkarzy, kelnerów i barmanów, z którymi miałam do czynienia przez resztę pobytu w ojczyźnie).
Nie mam czasu żeby się rozwodzić nad tematem , ale jedno mogę powiedzieć nie dość , że to jeden z niewielu Polskich filmów ostatnich lat, który nie był "inspirowany"" zagraniczną produkcją to na dodatek nigdzie na świecie nie nagrali by tego lepiej.
Załączam oczywiście odnośnik do filmu promocyjnego dla niedowiarków;)
 
 
Ok korzystając z uroków bezrobocia umówiłam się z koleżankami na Kawkę więc spadam. Kurczę ciągle brakuje mi czasu żeby napisać wszystko co chcę.
Aha Serdeczne Pozdrowienia z Mroźnego Monachium Dla Hanusi, która ma zaszczyt być pierwszym Obserwatorem mojego bloga:)
JOK :*
 
SHARE:

Wednesday, 27 March 2013

27.03.2013

Ok, sprawa wygląda następująco:
Miałam dwa pomysły na tego bloga ( właściwie to trzy)- miałam pisać o modzie albo o swoim depresyjno-doliniarskim życiu bezrobotnej kobiety  na obczyźnie; Aha no i chciałam pisać po angielsku na wypadek gdybym właściwie miała jakiś obserwatorów. Jednak  ostatecznie zdecydowałam się pisać po Polsku ( może założę drugiego bloga z "the bes of.." po angielsku;) Obserwując blogi modowe doszłam do wniosku, że robienie sobie zdjęć w wybranych stylizacjach nie jest jak narazie w moim stylu, może za jakiś czas...... a co doliniarskiego życia to dzisiaj mam wyjątkowo dobry nastrój.
Postaram się jakoś to pogodzić.

 Jakiś czas temu widziałam w programie Jonathana Rossa ( od odcinka z Natalią Siwiec przestałam oglądać Kubę W. więc rekompensuje sobie innymi programami-może kiedyś rozwinę tę myśl) piękną Rosie Huntington-Whteley w zabójczych skórzanych spodniach:

Postanowiłam, że koniecznie muszę sobie takie sprawić no i .... pojawił się problem. Moje typy kosztowały zazwyczaj dwie średnie krajowe : 
Wszystkie propozycje są z http://www.net-a-porter.com/

Po miesiącach poszukiwań Tadadadadada znalazłam idealne spodnie w miarę przystępnej cenie ( akurat czy cena była przystępna to sprawa bardzo dyskusyjna) w sklepie OCHNIK ( jejeje) 
http://www.sklep.ochnik.com/spodnie-damskie-idsp024w13-2512.html

Oczywiście jak wreszcie zawitałam do Polski okazało się, że w żadnym sklepie nie ma tych spodni więc mogę czekać i zaglądać ( NIe, nie mogę zaglądać  bo nie ma mnie tu na co dzień proszę Pani). Bardzo miłe panie sprzedawczynie namówiły mnie za to na przymierzenie innych spodni również skórzanych jednak z materiałowymi elastycznymi wstawkami:
http://www.sklep.ochnik.com/spodnie-damskie-idsp017w13-2454.html

Efekt?????............Fakt, że moja figura jest bardziej anorektyczna niż kobieca nie zaniechał salcesonowatego wyglądu. Kiedyś jakaś sławna stylistka powiedziała, że w skórzanych rurkach nawet nogi Kate Moss wyglądałyby jak serdelki....obawiam się ,że miała rację wyglądałam średnio a na dodatek ubierając je i zdejmując zmęczyłam się jak nigdy w życiu i o mało nie wyrwałam szlufki. 
Potem próbowałam przymierzyć jeszcze jakieś plastikowe w Zarze, ale nie uzyskałam oczekiwanego efektu więc postanowiłam pozostać przy legginsach push up z Calzedoni- polecam gorąco:)

Miałam zamiar napisać więcej bo w sumie wydarzyło się kilka rzeczy,ale zepsuł mi się komputer i musiałam uruchomić "Złomka" , na którym wszystko się strasznie długo robi a co za tym idzie jest już późno i muszę iść na spotkanie Grupy Marketingowej w teatrze ( biznesowe spotkanie Pani bezrobotnej ;).
Ciao






SHARE:

Tuesday, 26 March 2013

3..2..1 Start


Nie jestem typem osoby, która publikowałaby coś dla mniejszego lub większego grona odbiorców. Nie sądzę abym miała jakiś wyjątkowy talent do przelewania myśli na papier w błyskotliwy sposób jednak od kiedy jestem niepracującą, siedzącą w domu " Rojdą" ( uwielbiam to określenie) , której na dodatek przyszło żyć w obcym kraju nie znając nawet języka, pomyślałam , że łatwiej będzie mi uporządkować swój czas i wszystko to co się dzieje za pomocą jakiegoś pamiętnika. Zabije to czas i może da mi motywację do działania

Plan  optymistyczny na rok 2013:

-Zostać światowej sławy producentką filmową
- Nauczyć się niemieckiego ( co przy realizacji punktu pierwszego nie byłoby już konieczne)

Plan bardziej realny na rok 2013:
- Znaleźć fajną kreatywną pracę
-Poduczyć się niemieckiego

Plan realny na rok 2013 ( aczkolwiek nadal optymistyczny)

-Znaleźć jakąkolwiek pracę
- w jakikolwiek sposób podszlifować ten piekielny niemiecki


Bilans po pierwszym kwartale jest taki, że poza stanięciem na deskach teatru ( anglojęzycznego oczywiście- nie oszukujmy się co do mojego niemieckiego) i zaangażowaniu się w produkcję najnowszego spektaklu plan roczny nie wypala w ogóle. Tracę nadzieję na znaleienie pracy i z tego co widzę bycie "Rojdą" domową wychodzi mi najlepiej. Pogoda słaba wiosna nie przychodzi szoda gadać.
Aha ale mam swój ułamek sekundy sławy w napisach końcowych spotu reklamującego spektakl.
Pierwszy raz w życiu miałam okazję chodzić z klapsem:)
Lepsze to niż nic.
Zapraszam do podziwiania naszego dzieła:
SHARE:
© SimpleThings by J. OK.. All rights reserved.
Blogger Template by pipdig