Friday, 28 June 2013

Friday's Night


Ostatnio znowu wciągnęłam się w tą przeklętą trylogię o Greyu.  Tym razem słucham audiobooka co zdecydowanie absorbuje czasowo mniej niż książka. Tym sposobem wycierając z kurzu półki lub sprzątając łazienkę słucham niskiego głosu Joanny Koroniewskiej,  która pomimo największych starań sprawia wrażenie jakby miała za chwilę puścić pawia. Wcale się jej nie dziwię. Główna bohaterka to niedorozwinięta emocjonalnie naiwniaczka z poziomem mentalnym 15 latki. Staram się ją lubić, ale autorka wyrządziła jej jakąś niewybaczalną krzywdę opisując bohaterkę jako nigdy nie czująca popędu seksualnego 21-latkę, którą koleżanka przed randką namawia do ogolenia....pach?!?!?!Boże! Język książki jest tak ograniczony i prymitywny, że mogłabym ją nawet po włosku czytać zwłaszcza, że dialogi między głównymi bohaterami dosłownie powtarzają się co kilka stron. Do momentu, aż mroczny Gray jest mroczny i enigmatyczny lektura ma swój urok, ale gdzieś w połowie drugiego tomu czar prysł i zrobiła się z tego moda na sukces z tandetnymi erotycznymi przerywnikami. Aha no bo oczywiście główni bohaterowie nie mają nic innego do roboty tylko kilka razy dziennie uprawiają sex i zawsze mają na niego ochotę i ciągle o nim gadają i naprawdę chciałabym aby wyszła czwarta realistyczna wersja tej historii, która ukazuje ich po kilku latach znudzonych sobą nawzajem. Aha no i oczywiście ważnym, ciągle nawracającym motywem tego opowiadanka jest problem Anastazji z tym , że jej luby jest bogaczem. Matko jedyna dziewczyno trafiłaś na samca zarabiającego 100 tysięcy dolków na godzinę więc nie rób z tego dramatu tylko pogódź się z tym okropnym faktem. Dziewczyna sprawia wrażenie jakby to , że jej kochanek kupuje jej auto, ubrania czy kolczyki było dla niej dramatem przyćmiewającym fakt, że jest zdewastowanym psychicznie sadystą i zboczeńcem. W końcu każda dziewczyna mogłaby być z apodyktycznym, lubiącym krępować i chłostać, nie pozwalającym się dotykać kontrolerem, ale jeśli będzie chciał jej coś kupić tooooooo już będzie zbyt wiele. Matko jedyna naprawdę jęczę: "co to cholera za gówno!!!!" i zastanawiam się czy autorka książki ma faktycznie 50 lat czy raczej 15. Nie mniej jednak cała historia ma jakiś fatalny magnetyzm, który powoduje, że chce się to wszystko przetworzyć. Może to kwestia tego, że my babki jednak kochamy takie "kopciuszkowe" bajeczki i każda ma gdzieś w zakamarkach szarych komórek swoją wersję idealnego Greya, no.........i oczywiście nie jedna chciałaby aby taki szemrany typek wyrwał ją z szarej rzeczywistości i zamknął w swojej luksusowej pełnej wygód wierzy. Myślę, że niejedna byłaby nawet w stanie przeboleć te wszystkie drogie upominki. No nie wiem sama,ale pomijając to wszystko co tu właśnie napisałam to zamiatając pod dywan moje poczucie godności i wszystkie przekonania ( również te dotyczące związków) zdecydowanie jestem fanką tej durnej historii. Co więcej NIe mogę doczekać się filmu! Matko co to rojdowate życie ze mnie zrobiło!
No dobra Kochane! Na wypadek gdyby, któraś z was znalazła swojego Graya poniżej kilka luksusowych zestawów prosto z mojej fashionlisty:) Miałam je dodawać co tydzień, ale ostatnio trochę się ociągałam z postami. Bardzo żałuję i obiecuję poprawę:)





MiuMiu

FURLA

DKNY


                                                                         LANVIN
ZIMMERMANN

Michael Kors


OSCAR DE LA RENTA

Isabel Marant

Juicy Couture

Juicy Couture

Marc Jacobs

Marc Jacobs



FURLA



GUCCI




PRADA





PRADA

PRADA

PRADA

CHANEL


Ciao!

SHARE:

Wednesday, 26 June 2013

Madame Butterfly

Ostatni poziom mojego, życiowego, rojdowatego zdeprymowania sięga zenitu a co niestety za tym idzie posty są krótkie i mało soczyste. Nie! Nie chce siedzieć w domu! Nie chcę sprzątać! Nie chce mi się szukać pracy - co i tak jest totalnie nieefektywne! Już nawet mój absolutny entuzjazm do teatru zaczął blednąć.  Po prostu NIC mi się nie chce co tak naprawdę do niczego nie prowadzi bo Nic konkretnego nie robię. Będąc w Poznaniu rozmawiałam z koleżanką o tym jak los potrafi czasem odmienić czyjeś życie uczuciowe lub zawodowe i jednocześnie zgodnie stwierdziłyśmy, że my do takich szczęściar się nie zaliczamy- W ogóle nie!
Jeśli chodzi o zdjęcia to dziś wersja bardzo ekonomiczna Second Handowo-No nameowa.




Spódniczka ubrana jako sukienka/Skirt worn as dress- SH
pasek/belt- SH
Buty/Shoes No name

Ciao
SHARE:

Monday, 24 June 2013

Let's have a ride!!

Wróciłam! Hura :) Wyjazd do Polski był kosmicznie intensywny nawet jak na mnie. W ciągu 3 dni zaliczyliśmy z P. 2 imprezy rodzinne, 2 spotkania nierodzinne plus kilka spotkań ze znajomymi. Rozwieźliśmy zaproszenia ślubne ( tyk, tyk , tyk już chyba rozmyślić się nie wypada ;), podpisaliśmy protokół w kościele (to było interesujące, może rozwinę temat któregoś dnia), miałam przymiarkę sukni ( tam ta da dam) i jeszcze kilka innych spraw. A na dodatek tek niewiarygodny upał. Niestety zdecydowanym minusem mieszkania na obczyźnie jest to, że jak już człowiek zawita do swojej mieściny to i tak nie jest w stanie spotkać wszystkich przyjaciół i zrobić wszystkiego tego co by się chciało. Mnie to zawszę strasznie stresuje bo tęsknię za przyjaciółmi ja jak się np. okaże, że dla mojej serdecznej przyjaciółki mam tylko godzinkę bo muszę lecieć dalej to jest mi trochę przykro. Damn!Wyjazd jednak udany i jak tylko uda mi się pozbierać to coś więcej napiszę. Aha! Oczywiście nie obyło się bez turbulencji. Na zaproszeniach wydrukowali mi inną godzinę niż powinna być. I to bardzo inną bo nie dość, że zamiast 16 jest 15 to jeszcze zamiast 00 jest 30. Ale lesze to niż w drugą stronę. Większość udało się poprawić a Kama stwierdziła, że dla niej to nawet lepiej bo oni i tak zawsze są spóźnieni ;) Zawsze się mogłam wytłumaczyć, że to nie jest godzina rozpoczęcia ślubu tylko godzina kiedy goście powinni się zacząć zbierać i oczekiwać.
Ok lecę pod prysznic! Wiem, Wiem już 15.00, ale od rana sprzątałam, prasowałam i robiłam inne rojdowate rzeczy przy okazji słuchając Audiobooka "50 twarzy Greya" w języku niemieckim. Koszmar!Książki jednak wolę czytać sama a na dodatek tak książka jest taka eeeeee głupawa. Nie zmienia to jednak faktu, że nie mogę się od niej oderwać a każda forma obcowania z tym okrutnym językiem wydaje się być właściwa w mojej sytuacji. Coraz lepiej wychodzi mi organizowanie sobie czasu w sposób kompaktowy:)

Poniżej kilka fotek, które P. zrobił mi ostatnio na tle naszej bramy garażowej. Oczywiście P. miał gigantyczne obiekcje co do estetyki robienia zdjęć w takim miejscu, ale ja kocham takie malunki trochę popartowe :) Turkus i Czerwień! To nie jest częste połączenie! Co myślicie?

















Sukienka/ Dress- Soar
Cardigan- Benetton
Torebka/ Bag- VENEZIA
Buty/Shoes- Shellys
Ciao
SHARE:

Tuesday, 18 June 2013

Romantic One

Siedzę i wcinam lody. W tv leci właśnie reklama "Gorącego Kubka"! Czy oni oszaleli!! W taką pogodę powinien być zakaz reklamowania wszystkiego co paruje i rozgrzewa. Lody mi się kończą więc będę musiała wyskoczyć po kolejne 5 opakowań ;) Mam nadzieję tylko, że przeżyję tą wyprawę i się nie usmażę po drodze.
Biedny P. kisi się w biurze. Żal mi go normalnie ( w takich chwilach nie żałuję, że nie mam pracy- ale za chwilę przeceny w sklepach i znowu zacznę żałować). Leżaczek, tarasik, heh normalnie bajeczka -właściwie co mi tam przeceny jedyne co mi potrzeba to podkoszulek i szorty :)
W ostatni piątek wraz z dwiema kompankami wybrałyśmy się na babski podbój nocnego życia. Chłopaki lubią chodzić po lanserskich klubach typu Pacha, ale same postanowiłyśmy uderzyć w mniej hermetycznie usposobione miejsca. Zaczełyśmy bezpiecznie w dobrze znanym nam miejscu. Po dwóch półlitrowych koktajlach ruszyłyśmy w miasto. Na początku poszło nam troszkę koślawie  bo tak jak byłyśmy trzy tak każda twierdziła, że powinnyśmy iść w inną stronę. W końcu zaczepiłyśmy trójkę Monachijskich chłopców w nieokreślonym wieku. Niby wyglądali młodo- jeden to już totalny Baby Face-ale  jeden za to był trochę łysiejący a trzeci wyglądał trochę jak Brody Jenner ( tzn. wyglądałby gdyby włożył okulary przeciwsłoneczne i czapeczkę z daszkiem).  Tak czy inaczej chłopcy byli sympatyczni i nienachalni. Pokazali nam kilka lokali o specyficznym dyskotekowym klimacie pełnych kolorowych postaci takich jak arogancki pouczacz-przybarowy o wzroście Toma Cruizea; Pani w średnim wieku baunsująca w najbardziej świecących, cekinowych leginsach świata czy Pan obmacywacz przytoaletowy z poważną nadwagą, ogoloną głową i kolczykami w uszach, który wyglądał trochę jak gdyby 30 lat temu przeżywał swoje chwile świetności w berlińskim Tresorze a w tej chwili dogorywał licząc na okazję przy chartowych hitach. Impreza była jednak przednia i wróciłyśmy o 5 do domu. Zawsze jest tak, że jak pora się zmywać na ostatnie nocne metro to człowiek dopiero się rozkręca a 30 minut później okazuje się, że jednak jesteśmy zmęczeni, ale musimy czekać na poranny pociąg.

Weekend zleciał za to pod znakiem spacerków po parku, jedzeniu pyszności w knajpkach i leżeniu nad jeziorkiem. Dzisiaj odrobina romantycznego stylu, którego fanką nie jestem, ale czasem człowiek po prostu coś na siebie zakłada i mu tak wychodzi









Sukienka/Dress- Solar
Cardigan- Mango
Torba/Bag- VENEZIA
Buty/Shoes- OFFICE LONDON

                                Foty trochę prześwietlone, ale robione telefonem. Ok, spadam po te lody.
                                                                             Ciao
SHARE:
© SimpleThings by J. OK.. All rights reserved.
Blogger Template by pipdig