Thursday, 29 August 2013

Flower Power

 
Przygotowania ślubne w toku więc pościk w tempie strusia pędziwiatra. Ostatnie podrygi lata, moje ulubione kolory i fasony ( zwłaszcza jeśli chodzi o spódniczkę :)
 
 








Top- ZARA
Skirt- SIMPLE
 Shoes- Office London
 
Ciao,

SHARE:

Thursday, 22 August 2013

Step by Step

Ostatnio  jestem bez przerwy w biegu i obawiam się, że  do powrotu z wyjazdu poślubnego nie będę miała za dużo czasu na rozpisywanie się. Wrzucam na szybko jeszcze kilka fotek z długiego weekendu. Tym razem stylizacja z serii " drugie życie starych fatałaszków". Czasem warto wyszperać z dna szafy jakieś dawno zapomniane starocie i zobaczyć co da się z nich poskładać :)










                                                                                   Top- sisley
                                                                                Necklace- Solar
                                                                              Cardigan- Stefanel
                                                                                   Skirt- Zara
                                                                                  Bag- Venezia
                                                                                  Shoes- Dune

                                                                                      Ciao,
SHARE:

Monday, 19 August 2013

Neverending Fun

Po prostu kocham wakacje!! KOoooocham raz jeszcze. Wiem, że się powtarzam, ale jestem stworzona do wakacjowania się. Lato mija co prawda o wiele za szybko, ale nie ma nic lepszego niż wylegiwanie się na słońcu z zimnym napojem w dłoni. Niestety Monachium przywitało mnie ulewą i baaardzo szarą rzeczywistością. Najważniejsze to zawsze mieć jakiś plan i mieć na co czekać. Cieszę się wspomnieniami i czekam na Paryż we wrześniu no i ślub po drodze;)













                                                                          Tunic- ZARA
                                                                          Shorts- ZARA
                                                                        Bikini- Calzedonia
                                                                       Flip flops- Venezia
                                                                                 Ciao
SHARE:

Monday, 12 August 2013

Into the wild


Pewnie już kilka razy pisałam o tym jak bardzo uwielbiam plażowanie...KOcham, Kochaam. Najbardziej lubię miejsca z dala od ludzi gdzie w samotności można delektować się szumem fal. Najchętniej owijam się pareo jak mumia i udaje, że jestem na innej planecie sama jedna ah.......ten relaks.  Po raz kolejny kilka wakacyjnych foteczek ;)






Bikini- Calzedonia
Pareo- Calzedonia

Ciao :)

SHARE:

Friday, 9 August 2013

Ombre Margarita


Niestety pogoda dziś się zepsuła i po tylu dniach upału leje deszcz! Podwójna szkoda bo dziś miał być przedostatni wieczór naszych występów w letnim teatrze. Mam nadzieję, że jutro się uda bo ostatni występ jest zawsze najważniejszy a poza tym planujemy piknik :) No i nie da się ukryć, że w ostatni weekend liczyliśmy na największą publikę. Występowanie na scenie jest dla mnie prze wspaniałym doświadczeniem. Każdego wieczoru przytrafiało nam się coś dziwnego. Albo ktoś mylił tekst, albo rekwizyty były źle przygotowane a wczoraj złapał mnie skurcz w łydce zaraz po tym jak weszłam na "scenę". Hah a jakże, ale to tylko podsyciło atmosferę a widownia nic nie zauważyła. W związku z faktem, że dziś leje a P. poleciał do Polski to urządzę sobie chyba jakąś randkę z Tomem Hardym ( jeśli P. nie usunął filmów, które mamy z moim absolutnie ulubionym aktorem). Nie ma to jak lody i maraton filmowy :) Oby jutro wyszło słońce ( nie wiem jak wy, ale ja nie czekam z utęsknieniem na jesień). Za to kilka słonecznych fotek :)











Dress- Boss Orange
Belt- Massimo Dutti
Bag- SISLEY
Shoes- DUNE

SHARE:

Wednesday, 7 August 2013

I get lost sometimes....


Jestem mistrzem świata w chwilowym gubieniu rzeczy. Zazwyczaj się znajdują zaraz po tym jak przestaję je potrzebować albo godzę się z faktem, że przepadły. Gubię ubrania ( zazwyczaj giną w mojej szafie), biżuterię, dokumenty kiedyś nawet zgubiłam samochód. Znalazł się na drugi dzień zaparkowany pod dworcem pkp. Kiedy brałam ślub cywilny zgubiłam świstek z urzędu i nie wiedziałam, na którą ustalona jest ceremonia. Dzwonię do USC i pytam uprzejmie czy to na tą czy na tamtą godzinę na co miła Pani odpowiada "To co Pani nie wiem, na którą ma ślub??!" Tak się wkurzyłam, że znalazłam ten świstek i już nie potrzebowałam niczyjej pomocy. Najgorsze jest gubienie w torebce! Wracamy z P. z miasta, stajemy przed drzwiami: P- "NO otwieraj", Ja- " No nie ma kluczy...Nie ma ...zgubiłam..wszędzie już sprawdzałam..wypadły chyba..cholera no zgubiłam no...o są!". Podobnie z telefonem. Siedzę w metrze. Dzwoni telefon. Słyszę, że dzwoni więc  nurkuję w torbie i...nie ma. No nie ma chyba ktoś ukradł......ale jak ukradł skoro dzwoni...no ale nie ma..O jest, ale przestał dzwonić. Typowe. Pisząc bloga gubię litery i przecinki. Czasem giną mi znajomi. Ciągle coś się dzieje i nawet jak niby nic to czas też gdzieś ginie. Po 2 miesiącach piszę smsa albo maila : "Może piwo" No i znajomy się odnajduje:) Czasem gdzieś zapodzieje się odwaga, śmiałość lub pewność siebie. Obecnie jestem załamana bo zgubiłam ulubioną skórzaną bransoletkę i pilniczek. Zwłaszcza pilniczek pilnie potrzebny. Już ostatnio go zgubiłam a potem się znalazł i wypiłowałam paznokcie, ale znowu gdzieś się zawieruszył. Akurat jak go najbardziej potrzebuje. Nic lecę szukać :)
A czasami gubię sama siebie:)



PS: Znalazłam zarówno bransoletkę jak i pilniczek. Zgadujcie gdzie? W torebce :) Uf przynajmniej mogę zrobić manicure przed wejściem na deski teatru ( a raczej na trawę bo to spektakl na  powietrzu).












                                                                       dress- Dorothee Schumacher
                                                                       clutch- Michael Kors
                                                                       shoes- Benetton

                                                                               Ciao,
SHARE:

Tuesday, 6 August 2013

Me gusta fiesta en la playa


Pisząc o polskim morzu i odpoczynku nie można zapomnieć o pięknych polskich plażach. Co prawda wodzie w Bałtyku daleko do turkusowego marzenia, ale w tym roku nawet zanurzyłam, się po pas wiec jakiś progres. Nie ma większe przyjemności niż kukurydza na plaży. Nad polskim morzem można dostać wszystko od pierogów i pączków po kawę . Jedne cieplutkie inne na zimno. Któregoś dnia spacerując brzegiem zobaczyłam wynurzającego się praktycznie znikąd pana z plecakiem pogromców duchów. To był on Kawomrożoniec. Podbiegłam do niego i poprosiłam aby ustawił azymut na ręcznik mojego P. i przekazał, że szanowna Pani przysyła i życzy sobie kawusię. Jednak za bitą śmietanę podziękowałam ( upał + śmietanka= salmonella). Pan posłaniec-Kawomrożoniecc niestety zapomniał o moim skomplikowanym zamówieniu i w zasadzie przypomniało mu się dopiero jak zaczął aplikować śmietanę do mojej kawy. Liczy się jednak refleks i pomysłowość więc zaproponował, że doleje jeszcze kawy i rozpuści niechcianą śmietanę. Jak dolał kawy to była ona już nie tylko w kubku, ale i na portfelu, ręczniku i spodenkach P. Ah właściwie to mogłam poprosić, żeby mi Pan Kawomrożoniec nalał kawy bezpośrednio do buzi. Obyło by się bez dodatkowych komplikacji:)  Aha no i nic nie pobije nadmorskiej opalenizny!








Tunic- ZARA
Bickni- Billabong

SHARE:
© SimpleThings by J. OK.. All rights reserved.
Blogger Template by pipdig