Monday, 10 February 2014

Thailand I Love You



Są różne sposoby na spędzanie wakacji: wylegiwanie się na plaży, chowanie się w cieniu, zwiedzanie, imprezowanie, uprawianie sportów, podziwianie natury, poznawanie innych kultur i.... można by tak wymieniać i wymieniać, ale jednego możecie być w stu procentach pewni- bez względu jaki sposób preferujecie, Tajlandia będzie miejscem idealnym!


Do Tajlandii zawitaliśmy po tygodniu Azjatyckich podbojów. Pierwszą przystanią była wyspa Koh Yao Noi. Wszystko ładnie pięknie, ale lot mieliśmy na Phuket więc czekała nas znowu przeprawa z lotniska do przystani, następnie przeprawa statkiem na wyspę i z przystani do hotelu.  Problem zawsze ten sam czyli naganiacze wołają niebotycznych kwot, ale po chwili rozeznania można wyszukać jakiś tani autobus. Na przystani przywitały nas żyjące tam małpki ( a ja jestem małpko-świrem) co od razu wywołało uśmiechy na naszych upoconych buźkach.




Koch Yao Noi jest piękną, spokojną wyspą położoną w północnej części zatoki Phuket.  Miejsce to jest idealne dla poszukujących relaksu i spokoju w idyllicznych sceneriach. Z każdego brzegu widać roztaczające się dookoła malutkie wysepki i wyrastające z morza skały-maczugi. Wyspa jest dosyć spora i pojawia się na niej niewielu turystów ( o czym mogliśmy się przekonać na następnej zatłoczonej wyspie) co momentami naprawdę powoduje, że człowiek czuje się sam na końcu świata.






W pierwszy dzień po powrocie z plaży spotkaliśmy przy basenie grupę  Chińskich emerytów. Bardzo się ucieszyli jak nas zobaczyli i od razu zaprosili do wspólnej zabawy e...w chlapanie... Największą atrakcją było jak P. skakał do wody- wtedy wszyscy wyskakiwali z kamerami. Sami również chętnie nam zapozowali. Było to bardzo sympatyczne, ale niestety bariera językowa ( nasi nowi przyjaciele nie znali angielskiego) przeszkodziła w kontynuowaniu tej znajomości.




W drugi dzień koniecznie chcieliśmy wypożyczyć skutery, które są tu super popularne i dostępne w każdym hotelu a nawet restauracjach czy przy większych sklepach. Ja miałam lekkiego cykora, ale okazało się to dziecinnie proste. Trzeba jedynie zapamiętać, że w Tajlandii obowiązuje ruch lewostronny, podjechać do najbliższego automatu tankującego, który wygląda trochę jak maszyna z cukierkami a wydaje dźwięki niczym iphon i można poczuć wiatr we włosach.











Na naszych wypasionych środkach lokomocji zjeździliśmy całą wyspę zwiedzając nawet najdalsze i najdziksze zakamarki. Tajowie żyją naprawdę bardzo skromnie, ale z drugiej strony jak się mieszka w takim miejscu to do szczęścia już naprawdę niewiele potrzeba. Natrafiliśmy nawet na kawałek dzikiej plaży na sprzedaż. Coś nieziemskiego! P. od razu zaczął obliczać ratę kredytu ( chociaż nawet ceny nie znaliśmy), ale ja się trochę oburzyłam ( no tak! P. sobie plażę kupować będzie a ja będę musiała sprzątać z niej kokosy).






Wieczorkiem udaliśmy się jeszcze na kolację. Co do Tajskiego jedzenie to postanowiłam zrobić o nim osobny post bo jest to w chwili obecnej moja ulubiona kuchnia. Wreszcie odnalazłam szalenie różnorodną i pełną smakołyków we wszystkich wariacjach smaków ( czasem troszkę za pikantną) kuchnię trafiającą w mój wybredny gust. Nie chcę się tu rozpisywać za dużo. Poniżej kilka fotek z restauracji. Można było sobie wybrać z baseniku jakiegoś kraba lub innego dziwoląga, ale my skusiliśmy się na diabolicznie pikantne Curry, które było fantastyczne. Aha dodam tylko, że jedzenie w Tajlandii jest bardzo tanie. Można za dosłownie grosiki wyrwać takiego rarytasa, że przeciętnemu europejczykowi nie mieści się to w głowie. Warto wyszukać tańszych miejsc bo jak wiadomo turystyczne miejsca cechują wygórowane ceny.




 Jeszcze w tym tygodniu postaram się wrzucić posta o rejsie po okolicznych wyspach i rajskich plażach a na razie kilka praktycznych informacji:

Wizy: Ostatecznie dementuję wszystkie rozbieżne informacje znajdujące się na ten temat na różnych forach internetowych. Nie potrzebujemy żadnych wiz. Nie trzeba nic płacić ani mieć ze sobą zdjęć paszportowych. Obywatele naszego kraju odwiedzający Tajlandię na okres nie dłuższy niż 30 dni mogą swobodnie tam wjechać. Należy oczywiście uzupełnić mały formularzy wjazdowy.

Pieniądze: Tajska waluta to Bhat ( przelicznik ok. 1PLN=10,3 THB). Można zabrać ze sobą Euro lub Dolary i naprawdę wszędzie po korzystnym kursie można te pieniądze wymienić. Nie ma również problemu z wypłaceniem pieniędzy z bankomatów, które znajdują się na nie mal co drugim rogu. Bankomaty ładnie podają przelicznik po jakim przewalutowane będą pieniądze i pobiera ok 10zł prowizji.

Bezpieczeństwo: Tajlandia jest krajem bezpiecznym a Tajowie są bardzo przyjaznymi, pokornymi i spokojnymi ludźmi. Na południu Tajlandii nie panuje malaria co nie znaczy , że nie warto się popryskać jakimś OFFEm ( ja się pryskałam, ale i tak cała pogryziona chodziłam). Najlepiej uważać na różnego rodzaju bliżej nie zidentyfikowane żyjątka. W wodzie są gigantyczne jeżowce więc lepiej patrzeć gdzie się stąpa nóżką.

Obyczaje: Jak już pisałam Tajowie są raczej spokojni. Nie należy tam podnosić głosu nawet jak jest się stroną w sytuacji konfliktowej. Podobnie wygląda sprawa z targowaniem się. Panuje tam również zwyczaj zdejmowania butów gdy wchodzi się do czyjegoś domu. Zasada ta odnosi się również do niektórych sklepów, restauracji czy recepcji hotelowych. Nikt Was nie przegoni jak nie zdejmiecie, ale jest to oznaka braku szacunku.

W razie gdyby mi się coś jeszcze przypomniało to będę dawać znać w kolejnych postach.

                                                                            Ciao,
SHARE:

3 comments

  1. wow! niezwykla podroz zazdroszcze!
    zapraszamy w wolnej chwili :)

    ReplyDelete
  2. świetne fotki, emeryci najlepsi !

    ReplyDelete
  3. very cool pics, looks awesome :)

    http://sbr-fashion-fashion.blogspot.com/

    ReplyDelete

© SimpleThings by J. OK.. All rights reserved.
Blogger Template by pipdig